Historia: dlaczego szycie? cz.1

Moja droga którą przebyłam aby stać się "twórcą". 
Bardzo zaciekawił mnie post Iselle. Ciężko jest opisać coś o sobie.
Na początku pomyślałam, że nie mam odwagi, ale z jednej strony dlaczego nie ?
Mam problem z pisownią, czasami wstydzę się pisać. Dlatego moje posty są bardzo krótkie. Z pisownią mam problem od dziecka jestem dysortografem.

Mam 32 lata. Kobieta nie powinna podawać swojego wieku.
A ja mam to gdzieś, ponieważ moje życie zaczęło się po trzydziestce.
Jestem szczęśliwa, spełniona zawodowo, zakochana oraz zdrowa.
Lata uciekają a dla mnie czas zatrzymał się w miejscu.
Przez te wszystkie lata walczyłam o to aby być tym kim dziś jestem.
Przedstawiam Wam moją historię. Moje życie zawodowe.

Polska

Gdy byłam małą dziewczyną moja Mama szyła dla mnie sukienki. W czasach komunizmu ciężko było dostać coś w sklepach. Każdego wieczoru Mama szyła coś na maszynie,
a ja z boku siedziałam i obserwowałam Mamę. Już wtedy powiedziałam, że
będę taka jak moja Mama.

Po ukończeniu podstawówki postanowiłam, że pójdę do Zasadniczej Szkoły Zawodowej, zawód krawcowa. Pod koniec III klasy otrzymałam książkę za dobre wyniki w praktyce zawodowej. To był mój pierwszy sukces zawodowy :)

Naukę kontynuowałam  w Technikum Odzieżowym dla dorosłych we Wrocławiu.
Miałam 17 lat, nie miałam internetu, nawigacji, telefonu komórkowego, pojechałam sama pociągiem do Wrocławia. Miałam na kartce napisany adres szkoły. Przypadkowi ludzie wskazali gdzie znajduje się szkoła. Złożyłam dokumenty i czekała jeszcze na mnie rozmowa kwalifikacyjna. Odczekałam się listy uczniów, kto został przyjęty. Znalazłam swoje nazwisko i dostałam się :)

Po 3 latach nauki obroniłam pracę dyplomową na ocenę bardzo dobrą.
Po ukończeniu szkoły wkroczyłam w życie dorosłe, i co dalej ?
Marzyłam o Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. 

Posłuchałam nie właściwych ludzi, zeszłam z mojej ścieżki zawodowej.
Wmawiali mi, że w moim zawodzie nie ma przyszłości, nie ma z tego żadnych korzyści.
Poszłam do Policealnej Szkoły Ekonomicznej, zmarnowałam 2 lata nauki.
Moja pierwsza porażka, co ja najlepszego zrobiłam, przecież marzyłam o ASP.
Po ukończeniu Studium dostałam się na studia, kierunek Administracja Publiczna.
Po pierwszych zajęciach, wyszłam z uczelni, wściekła na siebie. 
Posłuchałam ludzi a nie siebie. Po tych porażkach postanowiłam poszukać pracy.
I zacząć żyć po swojemu.

Znalazłam staż, gdzie miałam być plastykiem. Owszem malowałam rysunki dla dzieci, ale na tym się nie skończyła moja praca. Byłam dla szefowej, sprzątaczką, nianią do dziecka, wykonywałam zakupy itp. Miałam dość, byłam młoda i głupia że tak się dałam wykorzystać :( Kolejna porażka w moim życiu.

Pewnego dnia spacerując po mieście, zauważyłam informację na szybie "Zatrudnię krawcową". Nie byłam przekonana do swoich umiejętności. Siostra mnie zmotywowała, weszłam do środka i zapytałam się o pracę. Od razu powiedziałam co mi nie wychodzi w szyciu. Szczerość się sprawdziła, na drugi dzień miałam wstawić się na 9:00 rano. Chciałam zrobić dobre ważnie i spóźniłam się do pracy :)

Po 3 latach pracy w pracowni krawieckiej, nauczyłam się wykonywać wszelkie usługi krawieckie (odzież damska), szycie miarowo - usługowe, kontakt z klientami, poznałam konstrukcje odzieżowe oraz kuśnierstwo.W między czasie należałam do Bractwa Rycerskiego, nauczyłam się jak wykonywać stroje średniowieczne. Potem zapisałam się do kolejnej szkoły, Policealne Studium Zawodowe jako projektant mody ( Poznańska Szkoła Mody "Even").

W tym czasie mój ukochany wyjechał do Holandii, nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Któregoś dnia zadzwonił do mnie i zapytał czy chcę przyjechać do Holandii ? 
Moja myśl .... o nie ....  teraz, kiedy zaczynam wchodzić na właściwą ścieżkę zawodową. Zrezygnowałam ze szkoły, dałam wypowiedzenie w pracy, szefowa była załamana. Spakowałam walizkę, zakupiłam bilet do Holandii i pojechałam. Moja Mama płakała a ja razem z nią. Mój tato próbował być silny, nie odprowadził mnie na przystanek, nie chciał pokazać słabości. Naprawdę to było pożegnanie, pożegnałam mój kraj, rodzinę, przyjaciół. Nie wiedziałam co mnie czeka, nie znałam języka angielskiego, niderlandzkiego, pojechałam w nie znane.

Holandia

Witaj Holandio !!!
Mam na sobie żakiecik: projekt oraz wykonanie / Iwakki 2007



Pierwsze trzy miesiące były tragiczne, nie wiedziałam co robić, od czego zacząć.
Jednym słowem byłam załamana :( Moja koleżanka a dziś przyjaciółka, pomogła mi znaleźć pracę. Pracowałam w magazynie od 15:00 do 1:00 w nocy i tak codziennie. 
Kolejna praca na dwie zmiany przy produkcji. I kolejne praca ....
Zamarzyłam,  że uzbieram na ASP i wrócę do Polski aby rozpoczynać studia w Łodzi.

I coś we mnie pękło, nie może tak być, gdzie moja pasja, szycie, rysowanie, postanowiłam coś z tym zrobić. Pomyślałam, że jeśli mieszkam w Holandii to czas zabrać się za język niderlandzki. Zapisałam się na kurs podstawowy. 
Po ukończeniu podstawowego kursu zapisałam się na średnio-zaawansowany. 
Ten drugi kurs był bardzo trudny, pamiętam jak wróciłam do domu ze łzami w oczach, nie dam rady, mam dość, rzuciłam książkami. Na drugi dzień ogarnęłam się i powiedziałam sobie "dasz radę". Moim celem było aby dostać się na kurs z konstrukcji odzieżowej, warunkiem było aby mówić, czytać, pisać i zrozumieć język niderlandzki. Dostałam się na kurs, pierwszy rok mam za sobą, a teraz zaczynam drugi rok kursu i przygotowuje się do egzaminu. Czy ogarnę to nie wiem ? Napiszę to w kolejnym poście.

Kolejna myśl która mnie dręczyła, 
jak zdobyć doświadczenie zawodowe w obcym kraju ?

Wysłałam dyplom do tłumacza przysięgłego a potem po przetłumaczeniu na język niderlandzki, wysłałam dokumenty do międzynarodowej instytucji aby uznali moje Polskie wykształcenie w Holandii. Tygodniami czekałam na list, czekałam jak na szpilkach. Dostałam pismo, że uznają moje wykształcenie oraz tytuł zawodowy :) 
Wydałam na to około 1,000 zł.

Potem wysłałam CV z zapytaniem o staż jako krawcowa w Amsterdamie.
Przyjęli moją kandydaturę, ale ja odmówiłam. Za koszty dojazdów miałam pokryć sama,
mam 100 km do Amsterdamu, koszt biletu  € 30 to jakieś 120 zł za dzień.
Nie miałam tych pieniędzy, pech :(  życie drogie jest w Holandii.
Ale to już inna historia.

Szukałam pracy dalej w swoim zawodzie, nikt mnie nie chciał,
bez doświadczenia w Holandii. Kompletnie nic :(

Postanawiałam, że nauczę się języka HTML i wykonam stronę internetową.
Zajęło mi to pół roku w ciągu roku wykonałam własną stronę internetową, aby pokazać portfolio. Pomyślałam o blogu, chciałam aby najbliższa rodzina i przyjaciele na bieżącą śledzili moje prace.
Ale to dalej za mało, szukałam pracy w swoim zawodzie i nic.

Pomyślałam sobie, skoro mnie nie chcą, sama się zatrudnię.
Po intensywnym szukaniu lokum znalazłam miejsce na wymarzoną pracownie.
Nie słuchałam nikogo, doradców jest dużo, którzy kompletnie nie wiedzą jak prowadzić pracownię krawiecką a wciskają swoje marne zdanie. Przestałam słuchać ludzi, poszłam za instynktem. Nie poddaje się walczę o swoje marzenia, działam i nie mam żadnych wymówek. Można wszystko osiągnąć nie ważne w jakim kraju jesteś. Dziś jestem odważna i spełniam się zawodowo. 
A ASP czeka na mnie jak nie w tym życiu to w następnym :)

Gdy otworzyłam pracownie, nagle pracodawcy chcą mnie zatrudnić chcą dać mi pracę a ja się pytam, gdzie byliście jak potrzebowałam tej pracy ?

I te głupie pytania, które słyszę od ludzi: a ile z tego wyciągasz ? a ile masz na rękę ? a czy się to opłaca ? ile klientów na tydzień? a ile rzeczy sprzedałaś ? itp. 
Moja Odpowiedź brzmi: otwórz swój własny biznes i zobaczysz jak to smakuje.

Po wielu porażkach, błędach które popełniłam w swoim życiu zawodowym, nauczyłam się szybko wyciągać z tego wnioski i działać każdego dnia.
A dlaczego to robię ? Ponieważ kocham szyć.

A co przyniesie mi przyszłość, nie wiem żyje z dnia na dzień. 
Każdego dnia robię 18 km rowerem aby pojechać do pracowni, pada deszcze, grat, burza, mam ból głowy a ja nie poddaje się wsiadam na rower i jadę. 
To dodaje mi siły aby działać.

Pozdrawiam serdecznie 
Atelier Iwakki

10 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu Twojej historii zastanawiam się co napisać, tyle różnych myśli mi krąży po głowie.

    Z jednej strony zazdroszczę Ci tych umiejętności i doświadczenia krawieckiego, mnie wiele w tych kwestiach brakuje.
    Jeśli chodzi o edukację to byłam strasznie uparta i nie dałam się wysłać gdzie indziej niż do szkół odzieżowych i artystycznych; wiedziałam, że byłabym nieszczęśliwa po pedagogice czy rachunkowości (i miałam dużo szczęścia, że rodzice mnie poparli). Myślę, że to ASP nie było Ci potrzebne, bo to co najważniejsze już umiałaś ;)
    Jeśli chodzi o perspektywę pracy to jej nie widzę. Przynajmniej nie w moim zawodzie i u kogoś, bardziej celuję w coś własnego.

    Podziwiam Cię. Nawet po niewłaściwych wyborach wracałaś na swoją ścieżkę. Podziwiam Cię też za upór w dążeniu do swoich celów. Mnie ten upór opuścił kilka lat temu, na studiach, a teraz bardzo by się przydał. I jeszcze apropo Twojego biznesu: to praca 24 na dobę, mój tata ma firmę więc widzę jak jest; dlatego jeszcze bardziej Cię podziwiam, że w to weszłaś i dajesz sobie radę ;) Wspaniale, że możesz robić coś co kochasz.

    Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia w kolejnych projektach ;) Chyba teraz kolej na moją historię, co? ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice również mnie popierali do niczego mnie nie zmuszali, robiłam swoje. Tylko zboczyłam ze swojej ścieżki zawodowej. Ten mój upór zrodził się NL, i do dziś walczę.
      Tak masz rację mieć firmę to praca 24 h na dobę, jestem odpowiedzialna za wszystko. To dopiero początek mojej drogi zawodowej w NL, nie wiem co będzie za rok :)
      Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie, czekam na Twoja historię :)

      Usuń
  2. Piękna historia:) Przez nią pokazujesz wielu osobom, że nieważne są opinie innych, omyłkowe wybory - jeśli będziemy kierować się sercem oraz tym, co naprawdę lubimy w życiu robić, to osiągniemy spokój i wymarzony cel w życiu. Ważne jest - co zresztą sama pokazałaś - aby się nie poddawać, aby mimo przeciwności losu podążać za marzeniami.
    Ja o ASP również marzę. Poszłam na studia pedagogiczne w zeszłym roku, po 2 tygodniach zrezygnowałam, bo uznałam, że to nie jest kierunek dla mnie. Po paru miesiącach zapisałam się do Warszawskiej Szkoły Reklamy, jestem na grafice. MamaJBags stało się dla mnie odskocznią od codzienności, pomysłem na siebie, ale póki co, czysto hobbistycznie. Nie wiem jaką musiałabym mieć siłę przebicia, aby uczynić z tego pracę zarobkową na stałe. Może kiedyś się uda... Póki co, zastanawiam się ciągle, czy nie złożyć swoich prac na ASP. Ale to się okaże.

    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dalszych sukcesów, bo inspirujesz i to mocno! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ASP jest moim marzeniem od 20 roku życia :)
      Ale życie pokierowało mnie inaczej, nie żałuję mojej decyzji że wyjechałam do NL, choć były momenty załamania, depresji. Holandia nauczyła mnie jak walczyć o marzenia oraz nie poddawać się. Warto się spełniać i szukać nowych doświadczeń. Teraz wiem że, to tylko od Nas samych zależy jak pokierujemy swoje życie zawodowe. Ja życzę Tobie powodzenia abyś mogła się dostać do ASP, a to co robisz hobbistycznie, twórz dalej.....zbieraj doświadczenia.
      Dziękuję, czas pokaże czy odniosę sukces :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Dziekuje bardzo za odwiedziny na miom blogu i mily komentarz:):) Twoja historia tak bardzo sie wzruszylam, bo tak bardzo jest podobna do mojej. Tez chcialam isc do ASP, ale marzylam o zostaniu krawcowa, chcialam szyc, dla siebie i innych, co tez robilam juz jako mloda dziewczyna, ale musialam szybko zarabiac pieniadze, bo mama wychowywala 3 dzieci sama, wiec postanowilam pojsc do zawodowej szkoly krawieckiej. Niestety krawiectwo lekkie bylo zarezerwowane tylko dla chorych osob:np. chorych na serce, cukrzyce itd...dla mnie zostalo tylko krawiectwo ciezkie: meskie garnitury, plaszcze...ale tego nie chcialam robic, wiec poszlam do szkoly handlowej, aby jak najszybciej sie usamodzielnic i miec swoje pieniadze. Potem pracujac skonczylam liceum ekonomiczne.Dalej znasz moja historie...z ostatniego z postu. Tu w Niemczech skonczylam: Akademie Reklamy, wiele kursow o kierunku ekonomicznym, uczylam sie jako technik dentystyczny, oraz ukonczylm szkole zawodowo jako dekorator wnetrz ...szylam zaslony, robilam nowa tapicerke na kanapy i fotele, ale szycie sukien, kobiecych ubiorow bylo dla mnie najlepszym lekarstwem na wszystko, to dawalo mi najwiecej szczescia!!
    Dlugo moglabym opisywac, ale nie bede tego robic, powiem tylko, ze warto podazac za swoimi marzeniami i w zyciu robic to, co sie kocha, tylko wtedy mozna osiagnac spelnienie i byc szczesliwym!!
    Zycze Ci tego z calego serca: rob to, co dyktuje Ci serce, a bedziesz na pewno szczesliwa!!! Pozdrawiam serdecznie:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za miłe słowa. Rzeczywiście mamy podobną historię, ten świat jest jednak mały. Ważne jest to aby się nie poddawać i brnąć dalej, czasami mam chwilę zwątpienia , czy jest sens to ciągnąć dalej. Takie uczucia często będzie się pojawiać, ponieważ jesteśmy ludźmi którzy mają jakieś uczucia. Długa droga a wręcz przygoda mnie czeka do zrealizowania moich marzeń. Pozdrawiam cieplutko - Ewa

      Usuń
  4. Ja też szyję, Twoja historia jest bardzo poruszająca. Myślę, że każdy z nas żeby coś mieć musi się napracować. Ja też bardzo dużo pracuję uczę się próbuje. Miałam też sklepik przez moment z fartuszkami ale na razie zawiesiłam go bo mam naukę. Ale zderzyłam się z takimi pytaniami a ile się zarabia na blogu, a na sklepie to masz pewnie kokosy:) A to za drogo !? 60ZłBawią mnie pytania bo sama wiesz ile kosztują tkaniny. Ale ważne że człowiek coś robi a nie siedzi i kanały przerzuca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko super to określiłaś, że " człowiek coś robi a nie siedzi i kanały przerzuca." Życie nie polega nam tym aby przesiedzieć cały dniami przed telewizorem. Jeśli się nie wychylisz i nie pokażesz swoich umiejętności, swoich praca to nikt Cię nie zauważy. A krytycy czy zazdrośnicy zawsze się pojawią, tylko trzeba nauczyć się z tym żyć. To jest na takiej zasadzie nie zrobisz nic skrytykują Cię, zrobisz coś też Cię skrytykują, więc odpowiedź jest prosta rób swoje co Ci podpowiada instynkt :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. super opowiedziane, cudownie gdy czlowiek ma swoja pasje i sie w niej spelnia :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam serdecznie - Iwakki